Policjant otwiera drzwi
„Policjant otwiera drzwi z mojej strony, drugi go ostania.
Proszę wysiadać mówi drżącym głosem.
To mój mąż.
O tym później. Proszę wysiadać.
ZOSTAŁAM SAMA
Kaśka
Czwartego dnia po wypadku pochowałam Ali Babę. Pochowałam! Ben wszystkim się zajął i nad wszystkim czuwał. Obok Romana złożyli go do ziemi. Było, nie było bracia. Jak Kain i Abel, pomyślałam, tylko że Abla sprzątnęli gangsterzy, a Kain sam palnął sobie w łeb.
Kiedy ksiądz skończył modlitwy, nadciągnęła burza z zachodu, z czarnymi niskimi chmurami. Nie było czym oddychać. Ludzie wyszli z cmentarza wraz z księdzem i poszli do knajpy, na stypę. Zostałam, nie miałam siły ruszyć się z miejsca, byłam jak kołek wbity w ziemię. Biły pioruny. Stałam z nadzieją, że któryś trafi i spopieli. Nic z tego, przemokłam tylko na wskroś. Wydaje mi się, że ktoś jest ze mną, siedzi obok, czeka tylko na sposobną chwilę, aby omamić jak Ali Babę i jak jego wtrącić w obłęd. Niewiele mi do tego brakuje. Burza przeszła, niebo znowu błękitne i wysokie. Wyszłam z cmentarza i wsiadłam do samochodu. Wszędzie tylko nie do przyczepy, tylko nie do przyczepy. To gdzie, do kogo Nie ma do kogo. Jadę więc do Kuby, on zrozumie, czyta przecież Biblię. Tam jest wszystko, sam to mówił. Więc jest i o mnie.“(12)